Przy otwartym mieszkaniowym rachunku powierniczym pieniądze nabywcy nie trafiają do dewelopera. Trafiają do banku, a bank wypłaca je w transzach, w miarę postępu budowy. To nie jest formalność. To rytm, w jakim wraca do Ciebie kapitał zamrożony w inwestycji.
Skąd bierze się kwota transzy
Każdemu etapowi budowy odpowiada skumulowany limit, ile procent ceny bank może już uwolnić. Po zgłoszeniu i weryfikacji kamienia milowego kwota do wypłaty to, w uproszczeniu:
- weź limit skumulowany najwyższego zaakceptowanego etapu,
- ogranicz go do tego, co faktycznie wpłacił nabywca na rachunek,
- odejmij to, co już zostało wypłacone wcześniej.
To, co zostaje, to transza. Do tego dochodzą twarde ramy ustawy: pierwsza wypłata nie wcześniej niż 30 dni po umowie deweloperskiej, a ostatnia transza dopiero po akcie przeniesienia własności.
Dlaczego arkusz się myli
Pojedyncza inwestycja to dziesiątki transz. Każda zależy od innego kamienia milowego, od salda konkretnego nabywcy i od tego, co wypłacono wcześniej. W arkuszu wystarczy jedna literówka albo jedno przeoczone ograniczenie, żeby wyliczenie się rozjechało. A rozjechane wyliczenie oznacza w praktyce jedno: wstrzymaną wypłatę z banku i zamrożoną płynność, czasem w najgorszym momencie.
Jak pilnuje tego Nurtoo
Nurtoo liczy transze dokładnie tą logiką, ale robi to konsekwentnie dla wszystkich lokali i nie pozwala złamać reguł:
- nie uwolni więcej, niż faktycznie jest na rachunku danego nabywcy,
- przypilnuje okresu po umowie deweloperskiej i wstrzyma ostatnią transzę do czasu aktu notarialnego,
- jeśli któregoś zwolnienia nie da się wykonać, powie dlaczego zamiast po cichu pominąć pozycję.
Efekt jest prozaiczny, ale kosztowny w skali roku: koniec ręcznego liczenia transz i mniejsza szansa, że wypłata z banku utknie na Twoim błędzie.
Chcesz zobaczyć to na swoich inwestycjach? Umów krótkie demo.